2014-07-26 Cracovia - Legia Warszawa 1:3

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Robert Podoliński
pilka_ico
T-Mobile Ekstraklasa , 2 kolejka
Kraków, ul. Kałuży 1, sobota, 26 lipca 2014, 20:30

Cracovia - Legia Warszawa

1
:
3

(1:1)



Herb_Legia Warszawa

Trener:
Henning Berg
Skład:
Pilarz
Rymaniak
Żytko
Jaroszyński
Nykiel (48' Dudzic)
Dąbrowski
Marciniak
Budziński
Zejdler (74' Kita)
Zjawiński (59' Steblecki)
Nowak

Sędzia: Mariusz Złotek z Gorzyc
Widzów: 8308

bramki Bramki
Nowak (4')



1:0
1:1
1:2
1:3

Kosecki (23')
Jodłowiec (47')
Vrdoljak (74' - k.)
zolte_kartki Żółte kartki
Dudzic
Rymaniak
Skład:
Kuciak (57' Jałocha)
Junior
Jodłowiec (70' Vrdoljak)
Lewczuk
Saganowski
Bereszyński
Kosecki
Pinto
Rzeźniczak
Radović (59' Duda)
Ryczkowski
Zobacz również: Zdjęcia z meczu
Mecze tego dnia:

2014-07-26 Cracovia - Legia Warszawa 1:3
2014-07-26 Podhale Nowy Targ - Cracovia II 3:2



Opis meczu

"Przegrana z Legią w pierwszym meczu na własnym stadionie" -
Cracovia.pl

Przegrana z Legią w pierwszym meczu na własnym stadionie

Cracovia przegrała z Legią Warszawa 1:3 w drugiej kolejce sezonu 2014/2015 T-Mobile Ekstraklasy, w meczu inaugurującym rozgrywki na własnym stadionie.

Spotkanie rozpoczęło się dla "Pasów" bardzo korzystnie. Zaskakująco szybko, bo już w 4. minucie padła pierwsza bramka. Łukasz Zejdler ograł rywala, podał piłkę do Marcina Budzińskiego, ten przerzucił do Dawida Nowaka i w końcu napastnik Cracovii umieścił ją w bramce Kuciaka.

Pierwszy kwadrans inicjatywa na boisku należała raczej do piłkarzy "Pasów", jednak później Legioniści zaczęli atakować. Pierwsza próba strzelecka Jakuba Koseckiego nie przyniosła efektu jednak już po kilku chwilach, w 23. minucie, pomocnik Legii ograł Krzysztofa Nykiela i zdobył bramkę po długim słupku.

Kolejne minuty po tym jak gościom udało się wyrównać, gra przeniosła się pod naszą bramkę. Piłkarze Legii jednak nie trafiali, bądź zostawali zatrzymywani przez naszych obrońców.

Po 35. minucie nastąpiło zdecydowane ożywienie naszej drużyny. Najpierw po podaniu Marcina Budzińskiego, celnie uderzył Dariusz Zajwiński, ale wyczuł go Dusan Kuciak. Potem bramkarz Legii znów musiał interweniować po naszym rzucie rożnym.

Pod koniec pierwszej połowy "Pasy" przeprowadziły dwie piękne akcje. Pierwsza to popis Dariusza Zjawińskiego, który ominął Dusana Kuciaka i z ostrego kąta uderzył minimalnie nad poprzeczką. Do drugiej Dawid Nowak ruszył sam, ale musiał czekać na wybiegającego Marcina Budzińskiego, wtedy pojawiło się kilku piłkarzy Legii, którzy wybili piłkę. Pierwsza część spotkania zakończyła się remisem 1:1.

Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły w niezmienionym składzie. Niestety już w 47. minucie po strzale Tomasza Jodłowca z dystansu straciliśmy bramkę. Minutę później Bartłomiej Dudzic wszedł za Krzysztofa Nykiela i już chwilę później został ukarany żółtą kartką.

W 57. minucie, z powodu urazu prawdopodobnie z pierwszej połowy, z boiska musiał zejść bramkarz gości Dusan Kuciak, którego między słupkami zastąpił Konrad Jałocha. Minutę później boisko opuścił Miroslav Radović, za którego wszedł Ondrej Duda.

Po dwóch zmianach u Legii, przyszła kolej na "Pasy". W 59. minucie boisko opuścił Dariusz Zajwiński, a zastąpił go Sebastian Steblecki. Po zmianach w obu składach do ataku ruszyli piłkarze Cracovii. Trzykrotnie szansy nie wykorzystał Marcin Budziński strzelając obok słupka.

W 74. minucie po przewinieniu Pawła Jaroszyńskiego sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał grający od 70. minuty w zastępstwie za Tomasza Jaodłowca - Ivica Vrdoljak nie pozostawiając szans naszemu bramkarzowi. Legia prowadziła już 3:1.

Do końca spotkania nasi piłkarze nie byli w stanie realnie zagrozić bramce Legii. W 85. minucie żółtą kartką został ukarany Bartosz Rymaniak. W 90. minucie Sebastian steblecki uderzył jeszcze bardzo mocno z narożnika pola karnego, ale przestrzelił.

Mecz zakończył się wynikiem 1:3 dla Legii. Zobaczyło go na żywo 8308 widzów.

Źródło: Cracovia.pl 26 lipca 2014 [1]


"Mistrz wrócił na zwycięstwo" -
Przegląd Sportowy

Mistrz wrócił na zwycięstwo

CR ACOVIA - LEGIA 1:3 Po słabym starcie nadchodzą lepsze czasy- deklaruje Miroslav

Żeby było lepiej, musi być gorzej. Pierwsze 20 minut meczu w Krakowie nie zapowiadały zakończenia z przytupem. Później z każdym momentem przewaga mistrzów Polski nad Cracovią rosła i Legia po raz pierwszy w tym sezonie przypominała siebie z poprzedniego sezonu - niedościgły wzór dla reszty ligowców. W porównaniu ze środowym meczem z St. Patrick Berg zrobił w składzie siedem zmian. Z pierwszego ligowego występu - z PGE GKS Bełchatów - miejsce w składzie utrzymało sześciu piłkarzy.

Ser, a nie zamek

Wioseną bramka Legii przypominała twierdzę nie do zdobycia. W dziewięciu meczach ligowych, nie licząc walkowera z Jagiellonią, warszawianie nie stracili gola. Duśan Kuciak miał spokojną i nudną wiosnę. Legia przestała tracić bramki po głupich błędach, a poprawa gry defensywnej i rozwaga na swojej połowie były głównymi argumentami tłumaczącymi sensowność wyboru i zatrudnienia Berga. Ostatnio demony wróciły i legionistom bliżej do porównań z dziurawym serem niż warownym zamkiem nie do zdobycia. Gole spadały na nich jak plagi egipskie, od prostych błędów zaczęli też mecz w Krakowie. Minęło 200 sekund i drużyna Roberta Podolińskiego przeprowadziła akcję, po której można było cmoknąć z zachwytu. 12 podań między zdezorientowanymi legionistami zakończył celnym strzałem Dawid Nowak. Akcja piękna, błędy legionistów koszmarne. Jako pierwszy zawalił prawy obrońca Igor Lewczuk. Kolejnymi ogniwami łańcucha pomyłek byli stoperzy i środkowi pomocnicy. Skończyło się na lewym obrońcy Bartoszu Bereszyńskim: nie zrobił w porę kilku kroków do przodu i dlatego-Nowak nie był na spalonym.

Poprzednio Legia straciła gola tak szybko w listopadzie 2013 roku. Wtedy, przy Łazienkowskiej, prowadziła Pogoń Szczecin. Warszawianie odpowiedzieli trzema trafieniami. Spotkanie z Cracovią miało identyczny scenariusz. - Ostatnio byliśmy krytykowani. I słusznie. W Krakowie na starcie popełniliśmy błąd, ale to były złe miłego początki. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać za wszelką cenę - mówił Radović. - Znowu musieliśmy wstawać z kolan - dodawał Bereszyński, który po raz kolejny zagrał na lewej obronie, czyli pozycji, na której jako prawo nożny piłkarz czuje się źle. - Bocznym obrońcą jestem od mniej więcej półtora roku (na tę pozycję przesunął go z ataku Jan Urban - red.). Dotąd grałem z prawej strony, teraz z lewej. Uczę się od początku. 'Niby powinno być tak samo, ale jest inaczej. Z lewej strony muszę się ustawiać do swojej słabszej nogi, inaczej się poruszam - wyjaśnił. Bereszyński występuje w tym miejscu boiska tylko dlatego, że Legia nie ma lewonożnego zastępcy dla Tomasza Brzyskiego, jedynego i podstawowego lewego obrońcy w klubie. Berg o niego dba, bo 32-letni zawodnik już w ubiegłym sezonie kwalifikował się do zabiegu. W pucharach na prawej obronie występuje Łukasz Broź - w grudniowym meczu LE Bereszyński dostał czerwoną kartkę i trzy- meczowa dyskwalifikacja upłynie po środowym spotkaniu z Celtikiem.

Tak jak trener Berg zmienia bocznych obrońców - z Cel- tikiem zagrają Broź i Brzyski zamiast Lewczuka i Bereszyńskiego - tak samo rotację stosuje na skrzydłach. Michała Kucharczyka i Michała Żyry nawet nie było w Krakowie, gdzie kolejną szansę dostali Jakub Kosecki i Adam Ryczkowski. Pierwszy z nich wraca z futbolowego niebytu. Dwa lata temu jego trafienia zapewniały Legii punkty z najważniejszymi rywalami w lidze, zagrał w el. MŚ i strzelił gola San Marino. Wydawało się, że jest o krok od „International level”, kiedy dopadły go kontuzje. W listopadzie miał operację pachwiny. W poprzednim sezonie nie strzelił ani jednego ligowego gola. Ostatnią bramkę zdobył w sierpniu 2013 ze Steauą w Bukareszcie. Na następną czekał do soboty, kiedy wykorzystał podanie od Helio Pinto i trafił na 1:1. To pierwszy ligowy gol Koseckiego od maja ubiegłego roku.

Po przerwie Legia wybiła Cracovii z głowy marzenia o choćby punkcie. Jeśli w kolejnych meczach zagra tak skutecznie, porażka z PGE GKS zostanie uznana za wypadek przy pracy. - Nie tak chcieliśmy zacząć sezon, ale nawet drużyny lepsze miewają słabsze momenty. Na szczęście to, co złe, już za nami. Nadchodzą lepsze czasy - podsumował Radović.
Robert Błoński
Źródło: Przegląd Sportowy 28 lipca 2014


Piłkarze po meczu

Kulisy meczu

Mecze sezonu 2014/15