Pod koniec I połowy kontuzji doznał Reyman, który musiał opuścić boisko i całą II połowę Cracovia grała w liczebnym osłabieniu.
Zapowiedź meczu
Opis meczu
Wiadomości Sportowe
Relacja z meczu w tygodniku
Wiadomości Sportowe
Drużyny występują w zwykłych składach. – Grę zaczyna Cracovia, jednak atak gości odbiera jej piłkę i podjeżdża pod bramkę przeciwników, jednakże bez skutku bo dobrze dziś grający Przeworski paruje wszelkie zakusy.
Z kolei przychodzi do głosu Cracovia, stwarzając kilka ładnych sytuacji pod bramką bielszczan. Do 15-ej jednak minuty gra mniejwięcej równa. Dopiero w 15 min. w zamieszaniu podbramkowem jeden z graczy B. B. S. V. robi rękę, co powoduje rzut karny, za którym ślad następuje gol niezawodnie strzelony przez Gintla.
Odtąd gra się zmienia zupełnie. – Cracovia przygniata coraz więcej, czego owocem są 2 jeszcze strzelone przez Kałużę bramki. – W międzyczasie zniesiono Reymana utrąconego w zetknięciu z obroną gości.
Po pauzie gra już niezbyt zajmująca z powodu ospałego tempa obu drużyn zmęczonych gorącem. Cracovia jednak od czasu do czasu przeprowadza ataki, których rezultatem są jeszcze 4 gole strzelone przez Chruścińskiego (2) Gintla, grającego chwilowo za Kałużę w ataku i Szperlinga z rzutu karnego, podyktowanego za faul.
Na tem odgwizduje sędzia p. Rutkowski koniec zawodów. – Rzutów z rogu 7:1 dla Cracovii.
Co się tyczy samej gry to nie mogła ona dać pełnego zadowolenia amatorom igrzysk sportowych, bo poziom jej obniżyła bardzo znaczna ospałość, niezbyt precyzyjne przeprowadzanie ataków, a wreszcie częste i nierzadko ordynarne faule obu zapaśników. – Cracovia jak zwykle przewyższała swego przeciwnika techniką, bystrością i szybką orjentacją, B. B. S. V. natomiast znacznie spadło w formie od ostatniego meczu z Wisłą. Wreszcie wspomnieć wypada, że drużyna gdy gra lepiej i ofiarniej od swego przeciwnika sama sobie jest zdolna wywalczyć zwycięstwo nie potrzebując stronniczej interwencji sędziego.
P.
Źródło: Wiadomości Sportowe nr 11 z 8 maja 1923
Tygodnik Sportowy
Relacja z meczu w
Tygodniku Sportowym
Nieznaczne dotychczasowe zwysięstwa Wisły i Crac. nad BB. czyniły nieco niepewnym wynik tego spotkania. Gra jednak wykazała tak olbrzymią przewagę Crac., że rzeczywiście różnica klasy jest zbyt nikłem określeniem wyższości białoczerownych, którzy robili z przeciwnikiem, co się im żywnie podobało tak dalece, że nawet, gdy Reyman i później Kałuża opuścili skontuzjonowani boisko i Crac. grała w 9. przewaga jej wcale się nie zmniejszyła. BB. grał przez 10 min., ale już po 1 bramce strzelonej w 13 m. z karnego przez Gintla, stracili oni rezon i uznali się widocznie za pokonanych. Toteż goal szedł za goalem. 22 i 23 min Kałuża 2 i 3 br., po przerwie 7 i 9 m. Chruściński 4 i 5 br., 22 min. Gintel 6 br., 40 m. Sperling z karnego 7 br. Crac. cała grała w tym dniu znakomicie. Znaczna poprawa u Kałuży we formie. Trening robi swoje, „polski król footb.” wraca powoli, ale widocznie do swej dawnej wyżyny. Jedna z jego główek po kornerze przypominała jego dawne, sławne czasy. jako soliści błyszczeli Gintel, Cikowski i Sperling. Skutecznie i racjonalnie grali Synowiec, Alfus, Chruściński i Zimowski. Z BB. odznaczyli się bramkarz (mimo 7 goali), Lubich w obronie i Kramer na pr. skrzydle. Z tym ostatnim miał Synowiec ciężką robotę. Reszta bądź zbyt młoda, bądźto za stara. Szczególny humor wzbudzali Reichel swoją dowcipną technika i „mocno gruby” środek ataku brakiem tejże. Sędziował spokojnie, ale niepewnie p. Rutkowski. – Boisko Jutrzenki.
Źródło: Tygodnik Sportowy nr 13 z 11 maja 1923
Przegląd Sportowy
Boisko Jutrzenki, obie drużyny w pełnych składach, Cracovia z Alfusem na prawej pomocy. - Zawody te jak zwykle zresztą zawody z BBSV., z początku interesowały nadzwyczajnie, bo gra była obustronnie kombinacyjna i otwarta, a piłka przenosiła się szybko z jednej połowy boiska na drugą. Większe szczęście sprzyjało Cracovii, która już w 12 min. zdobyła pierwszy punkt, strzelony pewnie przez Gintla z karnego, a w kilka minut później drugi, wypracowany ładnie przez Kałużę. Lecz po dwudziestu minutach walki gości ogarnia zmęczenie i przewaga Cracovii potęguje się coraz więcej. Atak białoczerwonych pracuje składnie, Chruściński współdziała dobrze ze Szperlingiem i wykłada mu ładne piłki, a Kałużę opuściła już chroniczna niemoc strzelania i ostre jego rzuty idą raz po razu na bramkę, zmuszając do roboty bramkarza Bielszczan. Atak białoczerwonych nareszcie zarzucił bezproduktywną hyperkombinację i poczyna strzelać z każdej dogodnej pozycji. Bielsko broni się dzielnie, a w defenzywie wyróżnia się lewy obrońca i w pomocy Reichel, gracz rutynowany, ale trochę stary i nieruchliwy. Przed pauzą zdobywa Cracovia jeszcze jedną bramkę, strzeloną przez Kałużę, który wpakował piłkę w siatkę, przepuściwszy ją obok wybiegającego bramkarza. W tym czasie opuszcza boisko Reyman III wskutek nadwerężenia ścięgna u prawej nogi, a białoczerwoni grają już odtąd aż do końca zawodów w dziesiątkę. Mimo tego po zmianie pól mają nad przeciwnikiem dalszą zupełną przewagę. W miejsce Reymana wchodzi do ataku Gintel i ofenzywa trwa nadal. Kałuża z Chruścińskim przeprowadzają kilka bardzo efektownych pociągnięć, owocem których są 2 dalsze bramki, zdobyte przez ostatniego. Pomoc Cracovii nie przepuszcza niemal przeciwnika poza połowę, a nawet Alfus spisuje się doskonale, likwidując lekko zakusy dwóch niebezpiecznych napastników Dycka i Stürmera. Gra toczy się niemal ciągle na polu karnem gości i wnet zdobywa Gintel nieuchronnym strzałem w prawy róg szóstą bramkę. Ostatni wreszcie punkt uzyskuje Cracovia z karnego, uderzonego przez Szperlinga. W ostatnich minutach pragną goście wypracować choćby honorowy punkt, jednak daremnie. Do strzału nie dopuszcza ich pomoc Cracovii i Fryc, który przez cały ciąg zawodów był niezdobytą twierdzą obronną. Rogów 7:1 dla Cracovii. Sędzia p. Rutkowski pełen najlepszych chęci, ale słaby.
L. K.Źródło:
Przegląd Sportowy nr 19 (104) z 10 maja 1923 [1]